Pierwsza wycieczka na Mazury

Tak, wydaje się niemożliwe a jednak dopiero w tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się na Mazury. W tym sezonie królują kajaki i również ten wypad był na kajaki.

Zdecydowaliśmy się pojechać pod namiot, choć początek września może być już czasem nieco kontrowersyjnym na namiot. Byliśmy przygotowani – kilka bluz, grube śpiwory, koce. Na szczęście nie wszystko było potrzebne, noce okazały się całkiem znośne.

Razem z nami wybrali się znajomi z pomorskiego. Spotkaliśmy się w piątek wieczorem w Krutyni. Mieliśmy się rozbić w stanicy wodnej, ale nie tylko nie było tam normalnego pola namiotowego (tylko trawnik między domkami), ale do tego w niedzielę miał się tam odbyć wyścig kolarski i przygotowania trwały.

A więc piątek, godzina prawie dwudziesta, słonko zachodzi a my zastanawiamy się co robić. Na szczęście po sąsiedzku było drugie pole namiotowe (z jednym rozbitym namiotem), gdzie mogliśmy zakotwiczyć. Była jeszcze chwila grozy bo pan z recepcji powiedział, że nie rozpali tylko dla nas pieca i nie możemy liczyć na ciepłą wodę. Na szczęście drugi pan (pewnie właściciel) powiedział, że rozpali i udało się – było fajne, puste pole namiotowe i ciepłą woda pod prysznicem.

Namioty rozbijaliśmy przy światłach reflektorów samochodowych. Daliśmy radę 🙂

Rano panowie sklecili stół ze stojących w pobliżu palet i starych krzesełek. Nie ma to jak śniadanie i kawa (wrzątek mieliśmy z kuchenki turystycznej) na świeżym powietrzu, w słońcu.

20180901_083200-1

Spływ

Spływ rozpoczynał się w stanicy wodnej w Krutyni. Wybraliśmy odcinek do Ukty. Był to trzeci co do długości odcinek. Po drodze mogliśmy zakończyć spływ w Zielonym Lasku lub w porcie Rosocha. Jednak dzień był ładny, płynęło się przyjemnie. Tutaj znalazłam opis tej trasy na stronie jednej z firm organizujących spływy.

Ta trasa nadaje się dla rodzin z dziećmi bo jest tylko jedna „przenioska”, nie ma przeszkód w postaci głazów w wodzie czy powalonych drzew. Płynie się spokojnie, w malowniczej scenerii. Woda jest niesamowicie czysta i widać było dno nawet na dużej głębokości.

20180901_122836

Na drugi dzień wybraliśmy się jeszcze w dwa miejsca:

  1. Galindia – naszym zdaniem mocno przereklamowane, sztuczne i komercyjne. Jedyne, co nam się podobało to to, że był kawałek plaży i dzieciaki mogły się popluskać.
  2. Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie – nie wiązałam z tym miejscem wielkich nadziei a okazało się bardzo fajne – mogliśmy przespacerować się po polanach – wybiegach zwierząt, dotknąć ich, niektóre nawet nakarmić. Dzieci miały frajdę.IMG_7454

Podsumowując – spływy Krutynią i Park Dzikich Zwierząt zdecydowanie polecamy, tak jak i wyprawy pod namiot!

Reklamy
Opublikowano Gdzieś w Polsce, Wyprawy | Dodaj komentarz

Kajakowanie na Świdrze

To już taka nasza tradycja, że w letnią niedzielę wyruszamy na pobliski nam Świder. W tym roku to takie przygotowanie do spływu Krutynią, który planujemy na pierwszy wrześniowy weekend.

Więcej nie będę pisać, bo szczegóły trasy zostały opisane we wpisie z poprzedniego spływu.

A poniżej kilka zdjęć.

20180819_135412.jpg

20180819_140232

20180819_143742.jpg

A na koniec upiekliśmy sobie kiełbaski – smakowały wyśmienicie po kilkugodzinnym wiosłowaniu!

20180819_164239

Opublikowano Nasze okolice, Wyprawy | Dodaj komentarz

Nasza bieszczadzka opowieść

A ja wolę

Na zielonej łące siedzieć

Niźli w szarym mieście…

[Dom o Zielonych Progach „Pójdę w połoniny”]

Jest takie miejsce, gdzie czas się zatrzymał…Jest takie miejsce czarowne…i nic więcej nie trzeba czy nie da się powiedzieć…to trzeba poczuć będąc tam…na połoninach… „bo nawet kiedy pada, cudnie jest w Bieszczadach” [Wołosatki]…

Opublikowano Bieszczady, Video | Dodaj komentarz

Podziemna rzeka w jaskini Tapolca

Na Węgrzech oprócz pławienia się w basenach udało nam się odwiedzić kilka niesamowitych miejsc. Jednym z nich była jaskinia w mieście Tapolca. To, co jest w tej jaskini wyjątkowego to to, że płynie w niej rzeka a jaskinie zwiedza się łódką. Co prawda odcinek udostępniony dla „zwykłego” turysty nie jest bardzo długi, płynie się niecałe pół godziny to i tak bardzo polecamy to miejsce. Woda jest krystaliczne czysta a podświetlone tunele robią wrażenie. Tunele tej jaskini ciągną się pod całym miastem, część z nich jest udostępniona dla nurków.

IMG_2154

Informacje praktyczne:

  • Bilety trzeba rezerwować wcześniej przez stronę internetową (link powyżej).
  • Przed zejściem do samej jaskini można obejrzeć wystawę wyjaśniającą pochodzenie i historię jaskini (została odkryta przypadkiem, podczas kopania studni).
  • Osoby z tendencjami klaustrofobicznymi nie powinny wchodzić – tunele są dość wąskie i niskie.

 

Opublikowano Węgry | Dodaj komentarz

Węgry cz.1: Wodne szaleństwo

Tym wpisem rozpoczynamy serię wspomnień z Węgier.
Oczywiście zaczynamy od celu naszej podróży – Zalakaros. Od kilku lat zrezygnowaliśmy z naszego wybrzeża, ze względu na niepewną pogodę. W ubiegłym roku spróbowaliśmy sił na podróż do Bułgarii. W tym roku postanowiliśmy skrócić dystans, ale udać się w miejsce równie ciepłe i dogodne dla wodnych szaleństw. Kolega podpowiedział nam Węgry – kraj obfitujący w źródła termalne. I tak też zrobiliśmy. Zalakaros to jedna z wielu miejscowości, gdzie powstały parki wodne. Pławiliśmy się tu w wodach leczniczych o temperaturze 36 stopni a dzieciaki miały do wyboru kilka basenów z przeróżnymi atrakcjami, nie wspominając o zjeżdżalniach. Większość basenów jest na dworze, ale w razie niepogody atrakcji nie braknie też pod dachem.

Polecamy tą miejscówkę dla rodzin z dziećmi, które uwielbiają wodne szaleństwo.

Informacje praktyczne: warto zorientować  się w opcjach biletów wstępu – można kupić tańszy bilet tylko na baseny zewnętrzne lub pakiet na wszystkie baseny. Są też warianty biletów rodzinnych, biletów na kilka wejść itp. Warto sobie to przeliczyć. Wszystko można sprawdzić na stronie www basenów.

Na baseny zewnętrzne można wybrać się jak na piknik – na trawie można rozłożyć koc, zabrać prowiant i spędzić tam cały dzień. Funkcjonuje też oczywiście mała gastronomia i można na miejscu zjeść obiad, tudzież lody czy inne przekąski.

 

Opublikowano Węgry | Dodaj komentarz

Roztocze cz.5 – Zamość

Do Zamościa zawitaliśmy w drodze powrotnej. Bardziej skupiliśmy się na naturze, przyrodzie, trasach rowerowych. Ale warto było tu zajrzeć, zobaczyć stare mury obronne, piękny rynek z reprezentacyjnym  ratuszem i kolorowymi kamienicami.

IMG_8076

 

Było też niestety mnóstwo ludzi i pomyśleliśmy sobie, że jak to dobrze, że na naszych szlakach rowerowych było tak pusto.

Ten wpis kończy naszą roztoczańską opowieść. Ta kraina zauroczyła nas swoją malowniczością, pagórkami, rozlewiskami, lasami, ptakami, motylami i konikami.

 

Opublikowano Gdzieś w Polsce, Wyprawy | Dodaj komentarz

Przejazdem przez Słowację

W drodze na Węgry zatrzymaliśmy się na Słowacji. Tuż obok Żyliny znajduje się zamek Lietava. Kilka lat wstecz były to tylko ruiny, teraz odnowiony, z wystawą we wnętrzu robi wrażenie. Dzieci były szczęśliwe, bo nie dosyć, że na spacer do zamku zabraliśmy psa znajomych, to jeszcze na dziedzińcu otoczyły je ciekawskie kozice.

IMG_2257

Kolejnego dnia na naszej trasie znalazła się Bratysława. Zatrzymaliśmy się na kilka godzin, ale udało nam się zobaczyć zamek i stare miasto.

IMG_2329

Na Słowacji byliśmy już dwa lata temu, też w okolicach Żyliny. Wówczas odwiedziliśmy Janosikowe Diery (rejon Małej Fatry) i zamek w Orawie. Na  Słowacji jest sporo miejsc wartych odwiedzenia. Można by pomyśleć o spędzeniu całego urlopu w tym kraju a nie tylko weekendu, przejazdem.

Opublikowano Góry, Wyprawy | Dodaj komentarz