Sierpniowe Gorce

Latem 2014 pojechaliśmy w Gorce. To był pierwszy raz w górach bez nosidełka/ chusty i bez wózka!

Nasza pierwsza trasa biegła z Rabki Zdroju na Maciejową. Było cudnie. Piękny sierpniowy dzień, zielone łąki, niebieskie niebo i my na szlaku. Trasa na Maciejową była samą przyjemnością. Gdy dotarliśmy do schroniska, rozłożyliśmy się na polanie i cieszyliśmy się chwilą. Jednak do czasu. Na niebie zaczęły się zbierać burzowe chmury, w oddali zaczęło błyskać i ruszył się wiatr. Czekałą nas jedna z letnich burz. Burz w górach…Robert wymyślił plan działania – ja z dziećmi schodzę ścieżką w dół do wsi a on wraca do Rabki po samochód. Ważne, żeby z dziećmi jak najszybciej znaleźć się na dole. Tak też zrobiliśmy. Zaczęliśmy schodzić w pierwszych kroplach deszczu.

Na szczęście więcej było strachu niż burzy i gdy zeszłam z dziećmi na dół, już było po wszystkim. Wędrowaliśmy teraz wzdłóż drogi i potoku, aż napotkaliśmy plac zabaw…i tam już poczekaliśmy na Roberta.

Kolejnego dnia wyruszyliśmy czarnym szlakiem z Koniny na Kudłoń. Podejście było dużo bardziej strome niż na Maciejową i przez większość drogi w lesie. Joasi i Michałowi było dużo trudniej. Dreptali dzielnie, ale byli zmęczeni. Dotarliśmy na polanę Kopa i tam zobaczyliśmy jaka ulewa nadciąga.

IMG_1282

 

Zdecydowaliśmy nie przeć na Kudłoń tylko zawrócić. Schodziliśmy w pośpiechu, żeby zejść jak najniżej zanim dopadnie nas ulewa. W pewnym momencie zaczął padać grad. Michaś był bardzo podekscytowany „lodowymi kuleczkami”. Widział je pierwszy raz w życiu. Ubraliśmy dzieci w peleryny, Robert wyjął parasol. Przykucnęliśmy pod gęstym drzewem. W kucki wzięłam po jednym dzieciaczku na kolano a Robert dodatkowo osłaniał nas parasolem. Rozpadało się na całego. Wyglądało to tak, jakby nad nami oberwała się chmura. Cierpły mi nogi, ale nie mogłam się ruszyć z poprzytulanymi do mnie dziećmi. Po jakimś czasie zauważyłam, że oboje śpią…w górach, na szlaku, w deszczu i wichurze. Po prostu zasnęli u mamy na kolanach…Ulewa ustała po godzinie. Obudziliśmy dzieci i ruszyliśmy w dół. Okazało się że do samochodu mieliśmy…400 metrów…

Kolejnego dnia postanowiliśmy „odpocząć” i pojechaliśmy zwiedzić kopalnię soli w Bochni. Byłam mile zaskoczona jak dobrze pod względem multimedialnym byłą przygotowana trasa dla zwiedzających: hologramy, cyfrowe portrety, filmiki…

Nasza ostatnia tego roku trasa w Gorcach wiodła na Stare Wierchy. Kolejny przyjemny szlak. W schronisku w końcu kupiłam dzieciom książeczki PTTK i teraz sumiennie zbierają pieczątki.

Z Gorców pojechaliśmy jeszcze do Ojcowa, ale niech to będzie już kolejną opowieścią.

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Góry, Gorce, Wyprawy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Sierpniowe Gorce

  1. mil pisze:

    Ewa, piękne zdjęcia!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s