Nieodkryty Beskid Niski | Undiscovered Lower Beskids

 


 
For English scroll down.

Naszym kolejnym celem był Beskid Niski. Właściwie tylko dlatego, że chciałam w końcu odwiedzić koleżankę, która z mężem stworzyła tam Buczynową Dolinę. Wcześniej nie słyszałam wiele o tej części Karpat. Buczynową opiszę w osobnym poście bo warto jej poświęcić więcej uwagi. W każdym razie to właśnie do Wapiennego ruszyliśmy w czasie styczniowych ferii.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Tarnowie – „małopolskiej perle renesansu”. Faktycznie stare miasto jest urocze. Trafiliśmy też na wystawę „W bursztynowej pułapce” poświęconej bursztynowi, jego powstaniu i tym, co można w bursztynie znaleźć. Michał bardzo interesuje się owadami, jak on sam mówi „robaczkami”, więc wystawa okazała się dla niego nie lada gratką. Największą atrakcją były eksponaty, które można było oglądać pod mikroskopem – roztocza, mszyce, małe pajączki zatopione w bursztynie. Na koniec dzieciaki mogły poskakać na macie interkatywnej, na której musiały naskoczyć na bursztynki i uciekać przed falą. Świetna zabawa przed dlaszą podróżą.

Kolejnym punktem programu był rezerwat Skamieniałe Miasto pod Ciężkowicami. Były to wychodnie skalne rozrzucone na zboczu wgórza. Fajnie było się przejść i rozruszać, chociaż muszę przyznać, że po Błędnych Skałach, które oglądaliśmy miesiąc temu, te pod Ciężkowicami nie robiły już takiego wrażenia.

Wieczorem dotarliśmy do Wapiennego a na drugi dzień ruszyliśmy szlakiem przez Magurski Park Narodowy.

To, co nas uderzyło w tym regionie to nie tylko pustki na szlakach (to może być jeszcze zrozumiałe ze względu na porę roku), ale przede wszystkim fakt, że nie ma tu absolutnie nastawienia na turystykę i co za tym idzie, komercjalizacji. Nie ma żadnych budek z pamiątkami, drobiazgami, z frytkami, goframi itp, itd. Nie udało nam się przywieźć ani jednej pocztówki bo po prostu nie było gdzie ich kupić.

Nawet schroniska PTTK mają tu swój niepowtarzalny klimat. W Bacówce w Bartnem pan wyglądał na zdzwionego, że ktoś tu w ogóle zajrzał. Miał u siebie grupę harcerzy i zaraz kazał im zbierać ze stołów suszące się budy, bo to piątek i turyści zaczęli się pojawiać…W scronisku na Magurze nawet nie mieliśmy szansy zobaczyć pana, z którym rozmawialiśmy. Siedział „na dole” w kuchni i rozmawialiśmy przez kanał łączący izbę dla gości z kuchnią, w którym umieszczona była winda w postaci dwóch szafeczek z półeczkami połączonych sznurkiem. Gdy poprosiliśmy o pieczątkę do książeczek PTTK pan pociągnął za sznurek i na górę wjechałą szafeczka z pieczątką, a ta szafeczka która była na górze, zjechała na dół.

Wszędzie było cicho i spokojnie. I ponuro. Las przez który wędrowaliśmy do Wodospadu Magurskiego wyglądał mrocznie jak z jakiejś baśni o czarownicach. Dopiero przy wodospadzie mgła opadła i zrobiło się jaśniej. Poszliśmy jeszcze do Diablego Kamienia i stamtąd chcieliśmy zrobić pętlę do folusza, gdzie weszliśmy na szlak. Niestety oznaczenia szlaków nie były do końca precyzyjne. Szlak do Folusza urywał się przy rzece, przez którą nie było żadnego przejścia. Po drugiej stronie rzeki na drzewie widzieliśmy oznaczenie naszego szlaku, ale nie było sposobu, żeby się przedostać. Latem to pewnie nie problem, wystarczy zdjąć buty i przejść w wodzie do kolan. Ale w styczniu nie było to już takie proste…Musieliśmy zawrócić i dotrzeć do wsi okrężną drogą.

Beskid Niski to też tereny roponośnie. W Libuszy znaleźliśmy muzeum naftownictwa. Tu też nie było żadnego marketingu, reklam, ulotek. Tylko znak na płocie: „Muzeum”.

Przez Beskid Niski prowadzi szlak architektury drewnianej. Zwiedziliśmy kościółek w Sękowej, cerkiew w Owczarach, w Bodakach, w Bartnem, w Ropicy. Kościółki i cerkwie też były zamknięte, ale zawsze gdzieś w domu obok znajdował się ktoś, kto miał klucze i mógł otworzyć i nawet opowiedzieć coś o obiekcie.

Z Beskidu Niskiego wyjeżdżamy ze wspomnieniem mrocznego lasu i schroniska PTTK bardziej przypominającego pustelnię niż tętniące życiem schronisko.

EN

Our next destination was Lower Beskids. Actually only because I wanted to visit my friend, who, together with her husband built “Buczynowa Dolina” in Lower Beskids. I haven’t heard much about that region before. I’ll describe Buczynowa in a separate post since it deserves more attention. So, when the winter school holidays began, we headed off to Wapienne.

We stopped on our way in Tarnow – the pearl of renaissance in the Lesser Poland. The old town looks lovely indeed. We also found an exhibition devoted to amber in the city museum „W bursztynowej pułapce” („In the trap of an amber”). Michal’s hobby are insects so he really enjoyed watching insects in amber. The thing they both enjoyed most were small pieces of amber with tiny insects in them (saprophytes, aphids and tiny spiders) which they could see via the microscopes. At the end they could play on the multimedia mat. There was a visualization of a beach with ambers on the floor. They had to jump on ambers and run away from the waves. That was a good exercise before the next part of our trip.

Next stop was Stone City natural reserve near Ciężkowice. Those are rocks laying at the hillside. It was nice to take a break and take a walk up to the hill but to be honest, after visiting errand rocks a month ago, these rocks didn’t look so impressive for us.
At the evening we reached Wapienne. The next day we went along the trail through Magura National Reserve.

What was striking for us was not only the fact that there was almost no one on the trails (this can be explained by the fact that it is winter and if someone goes to the mountains, they go skiing, not walking), but the fact that the region is not focused on tourists at all, it’s not commercial whatsoever. There are no coffee shops, no souvenir kiosks, no fast foods etc. We haven’t even managed to buy postcards – there was no place to buy them.

 

Even mountain lodges are very specific here. In one of them in Bartne the guy looked really surprised when we turned up. He was hosting a group of scouts and he asked them to clean up drying shoes from the tables „because it’s Friday and some tourists may start showing up”…At the other one, at the hillside of Magura Małastowska we didn’t even manage to see the guy although we talked to him. He was downstairs at the basement, where the kitchen was located. We talked to him via the tunnel in which a very specific lift was constructed. There were two shelves joined with a string. When we asked him for a stamp to our kids’ tourist books he pulled one string and the other shelf with a stamp went up.
It was very quiet and peaceful all around. And gloomy. The forest that we were walking through to get to the Magura waterfall looked dreary as if from some fairytale about witches. Only at the waterfall the fog fell down a bit and it got lighter. We went on to “Devil Stone” and we planned to make a loop to get back to Folusz village, where we started our walk. Unfortunately the trail signs were far from precise. The trail to Folusz ended suddenly at the bank of a river. There was no bridge. The next trail sign was at the other bank. It’s not a problem in the summer time I guess, you just take off your shoes and go across the river. But in

January it wasn’t so easy. We had to turn back and walk a roundabout way to the village.
Lower Beskids is also a petroliferous terrain. In Libusza village we discovered a museum of refining industry. There was no advertising of this place again, no PR, adds, leaflets. We could see only “Museum” sign on the fence.There is also a Wooden Architecture Route going through Lower Beskids. We saw the little catholic church in Sękowa, orthodox church in Owczary, Bodaki, Bartne, Ropica. Churches were closed too but there was always someone around who could open it and say a few words about the history, the architecture.We leave Lower Beskids with a memory of fairytale-like gloomy forest and the mountain lodge which looked more like a hermitage rather than a vibrant mountain lodge.

 

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Beskid Niski, Góry, Wyprawy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Nieodkryty Beskid Niski | Undiscovered Lower Beskids

  1. Pingback: Uroki Magury Wątkowskiej | The Family On The Go

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s