Szlakiem Doliny Liwca

Wybraliśmy się dziś Szlakiem Doliny Liwca. Szlak zaczyna się przy zjeździe z krajowej „dwójki” za Kałuszynem, w kierunku Liwa. A propos, zanim napisałam poprzednie zdanie szukałam jak prawidłowo odmienia się nazwę miejscowości Liw. Znalazłam taką informację:

Pracuję w muzeum w Liwie, które odwiedzają tysiące ludzi. Rzecz charakterystyczna: żaden z turystów odwiedzających Liw po raz pierwszy nie odmienia jego nazw w dopełniaczu w formie „Liw – Liwa”. Regułą jest odmiana : „Liwia”, „Liwu” a nawet „Liwca”. Odmiana „Liw – Liwa” występuje na naszym terenie i nikt inaczej nazwy tej piastowskiej kasztelanii nie odmienia. Gdzie leży prawda? Trudno orzec.
Jeden z najstarszych herbów polskich, wymieniany już w 1343 r. nosi nazwę Doliwa. Jego legenda herbowa, zamieszczona przez Bartosza Paprockiego w księdze „Gniazdo cnoty” w 1572 r., opowiada o dzielnym rycerzu, który ocalił zamek w Liwie przed najazdem Jaćwingów w roku 1279 i otrzymał w nagrodę wymieniony herb. Jego zawołanie (hasło – okrzyk bojowy używany przez rycerzy tego herbu w bitwie) brzmi „Do Liwa!”. Tradycje historyczne wskazują zatem na poprawność wymowy lokalnej, ale przybysze wiedzą swoje.
Warto by zasięgnąć wiadomości u źródeł i poprosić o konsultację któregoś ze znanych językoznawców, żeby raz na zawsze zakończyć te spory. Certyfikat oprawiłbym w ramki i pokazywał turystom, a tak szykuje się kolejny sezon turystyczny, podczas którego dziesięć razy dziennie będę poprawiał: „Przyjechali państwo do LIWA”.[źródło: http://www.ogolniak.wegrow.pl/archiwum/356-do-liwu-czy-do-liwa]

Zostańmy więc przy odmianie „do Liwa” 🙂

Najpierw jednak zwiedziliśmy Muzeum Architektury Drewnianej w Suchej. Skansen robi wrażenie ilością nagromadzonych obiektów. Jednak to, co przytłacza to poczucie zapomnienia. Wydaje się, że nie ma tam kogoś, kto z tego ciekawego miejsca zrobiły prawdziwą atrakcję turystyczną, wypromował je, zadbał o nie…Plusem tego, jak tam jest teraz jest za to cisza i spokój. Byliśmy jedynymi zwiedzającymi, żadnych budek z goframi, hamburgerami, pamiątkami a starsza pani, która mieszka na terenie skansenu pozwoliła Michasiowi zabrać garstkę przebiśniegów z korzeniami, żeby mógł sobie posadzić w ogródku.

Kolejnym punktem na szlaku było grodzisko. Przeczytaliśmy wcześniej, że grodzisko z X w jest nazywane „podlaskim Wawelem”…kiedy dotarliśmy na miejsce okazało się, że pozostały tylko wały na skarpie nad Liwcem a w środku…zaorane pole.

Ruszyliśmy do Liwa. Niestety nie udało nam się zwiedzić muzeum, bo dotarliśmy za późno. Obeszliśmy zamek dookoła a potem pojechaliśmy jeszcze na Sowią Górę, z której można podziwiać panoramę doliny Liwca z jego malowniczymi zakolami.

Wycieczka należałaby do bardzo przyjemnych, gdyby nie sama końcówka, kiedy Michał dostał furio-histerii związanej z batonikiem. Spędziliśmy 30 minut na poboczu drogi czekając aż się uspokoi…chciałam o tym tutaj wspomnieć, żeby pokazać całość wycieczki a nie kreować wizerunek idealnej rodziny z idealnymi dziećmi. Daleko nam do ideału. Cieszę się tylko, że takie „sceny” zdarzają się coraz rzadziej i że wiemy już jak sobie z nimi radzić.

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nasze okolice, Wyprawy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s