Dolomity dzień trzeci: Królowa

Królowa Dolomitów (czyli najbardziej rozległy masyw, 250 km kwadratowych) nie ma zbyt reprezentatywnej nazwy: „Marmolada”. Leżąc później na łące i patrząc na nią z niewielkiego oddalenia, snuliśmy teorie dlaczego Marmolada – może dlatego, że skały wyglądają jak zastygła lawa, jakby się marmolada gotowała i „bąbliła”…po powrocie Wikipedia powiedziała nam prawdę: „Nazwa masywu pochodzi z języka ladyńskiego, w którym wyraz marmoleda oznacza „błyszcząca”, co związane jest z leżącym na północnej flance szczytu lodowcem Ghiacciaio della Marmolada.”

20160629_155106

W każdym razie koniecznie chcieliśmy obejrzeć lodowiec i to jeszcze nazywany królową Dolomitów. Na szczyt można wjechać kolejno trzema wyciągami, rozpoczynając w miejscowości Malga Ciapela. Jadąc na miejsce mieliśmy okazję zobaczyć malowniczy zbiornik wodny pod Marmoladą – Lago di Fedaia. Jest to sztuczne jezioro, którego zadaniem jest gromadzenie wody z topniejącego lodowca.

20160629_083149

 

W Maldze wydawało sie, że pogoda nam sprzyja. Na niebie pojawiały się tylko niewielkie chmury. Jednak jadąc coraz wyżej chmur było coraz więcej. Na szczęście udało nam się zobaczyć lodowiec i część panoramy ze szczytu, ale już na przykład Piz Boe (wokół którego wędrowaliśmy poprzedniego dnia) już nie udało się zobaczyć – tonął w chmurach. Dlatego na szczycie zabawiliśmy tylko chwilę, przechadzając się ostrożnie (znaki pokazujące, że człowiek może spaść razem z osuwiskiem śnieżnym robił wrażenie…).

IMG_1474

Zajrzeliśmy też do „Muzeum pierwszej wojny”, znajdującego się na stacji przesiadkowej kolejki i zjechaliśmy na dół.

Ze wspomnianej już wcześniej strony wDolomitach.pl wiedziałam, że niezwykłe widoki na Marmoladę rozciągają się ze szlaku prowadzącego na przełęcz Padon, na zboczu leżącym na przeciw Królowej. A co najważniejsze – tamten szlak wiedzie przez łąki masowo zamieszkałe przez Świstaki!

I tak też było jak napisał Pan Wiesiek w swoim serwisie. Co kilka kroków oglądaliśmy się za siebie i podziwialiśmy wielki masyw. Udało nam się też dostrzec kursujące nad lodowcem wagoniki wyciągu, którym wcześniej wjeżdżaliśmy.

IMG_1828-SthMmm

Co do świstaków to też prawda – co chwilę jakiś stawał słupka albo świstał 🙂

IMG_1979-SthMmm

Tego dnia udało nam się dotrzeć jeszcze aż do samego schroniska. Podejście choć stosunkowo krótkie i wygodne (szeroka droga gruntowa) było niesamowicie strone. Za to zbiegać spowrotem było bardzo przyjemnie.

TATA DOBRA RADA

Wyciąg na sam szczyt jest drogi, więc warto wcześniej sprawdzić pogodę czy będzie w ogóle coś widać (nawet niwielka ilość chmur kłębiastych na dole na górze może przesłonić cały widok).

Na świstaki warto cierpliwie czekać – nawet jeśli się schowa jak nas zobaczy, po jakimś czasie z ciekawości wyjdzie znowu

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dolomity, Góry. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s