Jesienne Pieniny

Wyruszyliśmy w środę po południu. W deszczu. Padało do Radomia. Do Krakowa. Do Krościenka…Ciemny, późnym deszczowym wieczorem dotarliśmy do Zielonego Zacisza w Krościenku. Pozostało przenieść śpiące dzieci i bagaże do pokoju i położyć się spać.

Rano błękitnego nieba jeszcze nie było widać, ale przynajmniej nie padało. Czwartek przeznaczyliśmy na zwiedzanie zamków i klasztorów. Najpierw Czorsztyn. Nad Jeziorem Czorsztyńskim wznoszą się ruiny gotyckiego zamku a po drugiej stronie zbiornika – zamek w Niedzicy. Odwiedziliśmy obydwa.

img_3215_resizeTen pierwszy Joasia nazwała zamkiem Kopciuszka a drugi – zamkiem pięknej i bestii. W Warowni niedzickiej można zobaczyć w środku urządzone komnaty. W jednej z nich było łóżko z baldachimem i fotel i Joasia była pewna, że należą one do bestii.
Przy okazji po raz kolejny przekonaliśmy się jak szczere i bezpośrednie są dzieci. Michał bez pardonu zapytał pana stojącego w sali muzealnej: „A dlaczego pan tu tak cały czas stoi?” „Taka praca” pan odpowiedział 🙂

Tego dnia pojechaliśmy jeszcze do Sromowców Niżnych, skąd kładką nad Dunajcemprzespacerowaliśmy się na słowacką stronę do Czerwonego Klasztoru. Klasztor u stóp Trzech Koron był zamieszkiwany przez zakony kartuzów i kamedułów i należał do jednego z ważniejszych na Słowacji.

Piątek przywitał nas słońcem, więc postanowiliśmy przeznaczyć ten dzień na wyprawę na Trzy Korony. Wędrówkę rozpoczęliśmy znów w Sromowcach Niżnych. Minęliśmy Schronisko Trzy Korony i przez Wąwóz Szopczański szliśmy dalej. Dla mnie była to trochę podróż sentymentalna bo byłam w tym samym miejscu wiele lat temu z bratem i przyjacielem. Wówczas dotarliśmy w Pieniny pociągiem, z plecakami na plecach, z karimatami i z namiotem. Fajne czasy…
Kuba, Artur – pamiętacie?20161029_165113

Wracając do ostatniej wyprawy – udało nam się z dziećmi dotrzeć na szczyt. Po drodze zachwycaliśmy się kolorami jesieni i ośnieżonymi szczytami Tatr w oddali.

20161014_133820_resize

Kiedy schodziliśmy zaczęło już zmierzchać a księżyc, który zaczął się pokazywać był magiczny…

W sobotę powędrowaliśmy Wąwozem Homole a wracaliśmy „górą” zatrzymując się na polanie z bacówką, gdzie mama mogła wypić kawę gapiąc się na góry a dzieci próbowały karmić owce 🙂

img_3548_resize

Ponieważ trasa była krótka, wybraliśmy się jeszcze do Rezerwatu Biała Woda, który chyba najbardziej zapamiętamy ze względu na malownicze jesienne widoki. Było tam też pusto i przez co jeszcze bardziej magicznie. Znów kiedy wracaliśmy już zapadał zmierzch i aż nie chciało się wracać…

20161015_170622_resize

 

 

 

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Góry, Pieniny, Wyprawy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jesienne Pieniny

  1. Pingback: Wspomnienia z Pienin | The Family On The Go

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s