Przygoda z Rumunią

Planując trasę samochodem do Bułgarii odrzuciliśmy podpowiedzi nawigacji Google by jechać najszybszymi autostradami, przez Serbię. Przewrotnie, wybraliśmy trasę przez wsie i wioski rumuńskie. Przekraczając granicę między Węgrami a Rumunią czuliśmy się nieco nieswojo, pełni wątpliwości czy aby na pewno to był dobry pomysł, zadając sobie pytania gdzie my się zapędziliśmy i czy nasz Golfik na pewno da radę.

W Rumunii mieliśmy zaplanowane cztery noclegi, po dwa w każdą stronę, żeby mieć szansę zatrzymać się i rozejrzeć dookoła.

Jadąc do Bułgarii zaplanowaliśmy dwa noclegi w Sibiu, transylwańskim miasteczku położonym u podnóża gór Fogaraskich. To, co uderzyło nas po drodze to to, że ludzie mają czas. Widzieliśmy „baby” siedzące na ławeczkach, matki z dziećmi, nawet całe rodziny. „Siedzą. Znowu siedzą…” mówiłam obserwując mijane domostwa. Biedne, wiejskie domy, gdzie ludzie mieli czas. Mam też wrażenie, że minęliśmy więcej wozów zaprzężonych w konie lub osiołki niż samochodów.

1 (3)

Sibiu okazało się mały miasteczkiem ze starą zabudową, piękną katedrą i rozległym rynkiem. Warto było się tu zatrzymać na jeden dzień.

2 (4)

Kolejnym etapem miała być trasa transfogarska – droga przecinająca najwyższe pasmo górskie w Rumunii, na wysokości 2034 m n.p.m. Widoki zapowiadały się spektakularnie. Niestety plany pokrzyżowała nam pogoda, bo w ten jeden. jedyny dzień nie dosyć, że chmury był nisko, to jeszcze padało. Odpuściliśmy…

W drodze powrotnej z Bułgarii zatrzymaliśmy się w Braszowie. Odwiedziliśmy zamek w Bran – zamek – siedzibę fikcyjnego Drakuli. Generalnie Transylwania słynie ze swojego średniowiecznego charakteru, z niezliczoną ilością zamków położonych wśród gór.

W czasie tych dwóch dni odwiedziliśmy jeszcze dwa inne zamki  w Rasnovie i w Sinai.

IMG_3900

W Braszowie pospacerowaliśmy po starówce i zajrzeliśmy na stradę Sfori – wąziutką uliczkę przedstawianą jako jedną z atrakcji miasta.

Bukareszt obejrzeliśmy tylko przejazdem, ale bardzo nas zaskoczył. Centrum, całkiem reprezentacyjne, jak na stolicę przystało. Natomiast peryferie zaśmiecone i zaniedbane.

Rumunia wydała nam się niesamowicie urokliwa. Droga nigdy nie była nudna. Podróż przez góry, mijając grody i zamki, pola słoneczników, wioski cygańskie zapadała w pamięć. Dziurawe drogi pozostawiały wiele do życzenia, ale widoki wszystko wynagradzały.

6 (2)

Rumunia spokojnie mogłaby stanowić cel wyprawy sam w sobie i tak już kilkoro naszych znajomych zrobiło. Na nas na pewno też przyjdzie pora!

 

 

 

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wyprawy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s