Refleksje na koniec roku

Koniec roku. Kolejnego. Mam wrażenie, że coraz bardziej zbliżają się do siebie takie daty, że czas się jakoś przedziwnie kurczy i każdy kolejny koniec roku przychodzi szybciej niż poprzedni. Wariactwo.
Święta były dobrą okazją, żeby się zatrzymać. Ale co dalej? Znów startujemy? Ile rzeczy jeszcze można wcisnąć do grafiku, ile deadline’ów w pracy można przyspieszyć? Znów startujemy w sprincie od weekendu do weekendu?
W Michasia książce do języka polskiego rzucił mi się jakiś czas temu w oczy wierszyk Agnieszki Frączek o tym, jak rodzice ciągle popędzają dzieci. Czy takie to już się stało nagminne, że poeci o tym piszą?
A gdzie czas żeby się ponudzić, „po-nic-nie-robić”?
Moje postanowienie na Nowy Rok to odzyskać mój czas. Korzystać z niego świadomie. W ubiegłym roku zrobiłam podstawowy kurs MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction) i staram się wprowadzać uważność w moim, naszym życiu. Wracam też do tego co rozpoczęłam i zostawiłam wiele lat temu – do medytacji chrześcijańskiej. Nową inspiracją stała się książka ojca Maksymiliana Nawara „Oddychać imieniem”, który sprawuje opiekę nad Ośrodkiem Medytacji Chrześcijańskiej w Klasztorze Benedyktynów w Lubiniu, którą dostałam od rodziców. Dziwnie się plecie to życie. W kościele w Lubiniu braliśmy ślub. Ojciec Maksymilian (wtedy jeszcze brat) z prowadzonym przez niego wówczas zespołem młodzieżowym zapewnił nam oprawę muzyczną. A teraz czytam jego wykłady o medytacji.
Ale wracając do uciekającego czasu…”złapać” można go przez uświadomienie sobie chwili obecnej, przez bycie „tu i teraz” a nie podążanie za myślami. Wyłączenie „autopilota” jakoś tak dziwnie sprawia, że czas zwalnia. Bo nagle zaczynamy dostrzegać to, co wokół i w nas.
Drugi krok po uświadamianiu to docenienie i wdzięczność. Wdzięczność za to, co jest. Bo zawsze może być gorzej 😉 Ale tak serio, to zawsze znajdzie się coś, co możemy docenić. Na początku może to wymagać trochę wysiłku, ale to kwestia praktyki.
Mamy z dziećmi zwyczaj wieczorem zadawać sobie trzy pytania: „Co ci dzisiaj sprawiło przyjemność”, „Co ci dziś sprawiło przykrość” i „Czego nowego się dziś dowiedziałeś/ nauczyłeś?”. Ciekawe jest jak jednemu dziecku łatwo przychodzi wymienić zdarzenia pozytywne a drugiemu negatywne…
Mój trzeci krok w Nowy Rok to refleksja nad przyszłością. Standardowe pytanie z rozmowy z rekrutacyjnej – „Gdzie Pan(i) widzi siebie za pięć lat”. To jest bardzo dobre pytanie – kim chciałabym być i co chciałabym robić za pięć lat. I tu trzeba popłynąć – bez ograniczeń, bez oceniania co jest rozsądne, wykonalne. Po to, żeby dotrzeć do swoich marzeń – a to będzie pierwszy krok ku ich realizacji.
Nie jest to wszystko łatwe, ale warto, żeby  kiedyś potem, oglądając się za siebie nie stwierdzić, że wszystko tak jakoś przeciekło przez palce…
A zatem uważności, wdzięczności i marzeń w Nowym Roku!

20171230_22014020080419_142048,en,IMGA_6770

Reklamy

Informacje o The Family On The Go

The Family that travels around, loves spending time together wherever we are.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Nie na temat. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s